Czy jesteś szczęśliwa w pracy?

Praca a dodatkowe kursy

Aha, jeszcze jedna ważna sprawa. Warto zacząć pracę, starać się o nią, nawet gdy nie masz potrzebnego wykształcenia. Dyplom nie da ci żadnej gwarancji, że zdobędziesz wymarzoną pracę. Za to dyrektor, który cię osobiście pamięta z praktyk – to atut. Poza tym zawsze o wiele więcej nauczysz się w praktyce, niż na jakimkolwiek wykładzie. A kurs możesz zrobić, po podpisaniu umowy.


Czasem, żeby robić to, czego się chce, trzeba będzie zmienić dużo z obecnego porządku życia. Czasem będzie potrzebne szkolenie, kurs, a może nawet studia. Pomyśl jednak o tym, w ten sposób: życie jest tylko jedno, jeśli marzysz o tym, żeby być księgową, a jesteś szatniarką – to może warto się douczyć, żeby potem móc robić to, o czym marzysz?  


Praca na popołudnie

Czasem gonimy w pracy, bo potrzebujemy coraz więcej i więcej pieniędzy. I jesteśmy coraz bardziej niezadowolone... Sposoby na ukręcenie łba temu problemowi widzę dwa. Pierwszy z nich to ograniczenie wydatków i odpoczynek. Cieszyć się słońcem można i w zeszłorocznej sukience. Odpoczywać można i Jeleniej Górze, niekoniecznie na Bahamach. Odpoczynek przyniesie satysfakcję, a wyspana, pełna energii i entuzjazmu osoba, będzie lepiej i wydajniej pracować. Wyjście numer dwa jest takie: zacząć dorabiać w tej dziedzinie, która nas interesuje. Może przez kilka miesięcy będziemy mieć kilka setek w portfelu mniej, ale za to same w sobie będziemy szczęśliwsze, bo robienie tego, co lubimy – uskrzydla. Więc jeśli zamiast nadgodzin w swojej nudnej pracy weźmiesz zlecenie zgodne z twoim zainteresowaniem, upieczesz dwie pieczenie na jednym ogniu.


Praca na etat czy własny biznes?

O tym musisz zdecydować sama. Każda osoba ma inny temperament, inne oczekiwania, inny styl pracy. Dla jednego etat to zbawienie, dla innego koszmar. Jednak przez wiele lat etat był jedynym wyjściem. Jeszcze dziś rodzice kierują swoje dzieci zdaniami „ucz się dobrze i znajdź dobrą pracę”. A mogliby przecież mówić „znajdź dobrą pracę lub załóż własny interes”. Dlatego też przez kilkanaście lat nauki i młodości nasiąkamy przekonaniem, że tylko praca dla kogoś jest jedynym rozwiązaniem. Ale tak nie jest. Czasem własna firma może przynieść kokosy. Przekonał się o tym m.in. Kamil Cebulski, znany jako najmłodszy polski milioner. Swoją pierwsza firmę założył w wieku 17 lat. Na swoim blogu pisze: „Nie chciałem już dobrej i bezpiecznej pracy, nie chciałem etatu informatyka o którym marzyłem. Wbrew radom większości moich bliskich oraz znajomych, udało mi się rozkręcić całkiem spory interes.”


Czasem nie trzeba wcale wybierać – można mieć i pewną pracę u kogoś, i własną działalność gospodarczą. Można być po prostu właścicielką biznesu, zarządzać nim może ktoś inny.


Ostatecznie – ważne jest, żebyś do pracy chodziła z radością, a nie to, czy jest to etat czy firma.